"Życzę Ci, dziadku, żebyś zdobył borowika" Antoś Berbeka
W jednym z wywiadów Dariusz Kortko przyznał, że chciał odpocząć od tematyki wysokogórskiej (2016 - "kukuczka", 2019 - "Wielicki"). Kiedy otrzymał propozycję współtworzenia książki o Berbece nie wahał się ani chwili. Nic dziwnego, historia jest tak gęsta, że pisze się sama. Zmęczenie redaktora naczelnego katowickiej "Gazety Wyborczej" tematem himalaizmu jest jednak widoczne w jego najnowszym dziele.
Maciej Berbeka (1954 - 2013) to jednak z najciekawszych postaci polskiego himalaizmu, jeden z lodowych wojowników, którym zawdzięczamy spektakularne pasmo sukcesów lat 80. i 90. Zaczynał jak wszyscy wtedy - Tatry, Alpy, Himalaje. Była to naturalna droga, na której sukcesywnie trenowało się wytrzymałość, siłę mięśni, technikę i uczyło się górskiego partnerstwa, poznawało człowieka. Więzi między wspinaczami umacniały wspólne wyjazdy ale i życie prywatne, każdy każdego znał i wiedział, że w sytuacji ekstremalnej nie sukces będzie najważniejszy. Czynnik ten, tak ważny w sportach ekstremalnych, jest obecnie w widocznej recesji.
Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski, zdjęcie prasowe po tragedii.
O Maćka osobowości mówi się wiele - przyjacielski, cierpliwy, empatyczny, opiekuńczy. Himalaista - artysta. Kiedy do głosu dochodzi takie spektrum zainteresowań, historia nie może być banalna. Ratownik GOPR (podobnie jak jego ojciec - Krzysztof Berbeka), przewodnik UIAGM, absolwent i nauczyciel w szkole plastycznej im. A. Kenara w Zakopanem, artysta malarz, grafik, scenograf w Teatrze im. S.I.Witkiewicza w rodzinnym mieście. Wystarczyłoby na kilka życiorysów.
Tomasz Kowalski, który wraz z Maćkiem zginął w 2013 chciał przejść do historii i znaleźć się w encyklopedii. Tak też się stało. W odróżnieniu od współtowarzysza Maciej Berbeka zapisał się w tej historii złotymi literami, nie jako człowiek jednego ośmiotysięcznika a osobowość kompletna. Pierwsze zimowe wejście na Manaslu w 1984 roku (wraz z Ryszardem Gajewskim), Czo Oju w 1985 (wraz z Maciejem Pawlikowskim), Rocky Summit w 1988 (ostatecznie samotnie - bijąc rekord wysokości w Karakorum), Annapurna nową drogą nazwaną Drogą Jana Pawła II w 1981 (wraz z Bogusławem Probulskim), Mount Everest w 1933 roku od strony chińskiej (wraz z Szerpą Lakpa Num), kierownik wypraw na Nanga Parbat i Manaslu, to tylko część jego dokonań. Jest oczywiście jeszcze to ostatnie, po którym nic więcej już nie było....Broad Peak 5 marca 2013 roku (wraz z Tomaszem Kowalskim, Adamem Bieleckim i Arturem Małkiem)
Plan przebiegu wyprawy na Broad Peak 2013
Dlaczego jego historia jest historią uniwersalną, która porusza kolejne pokolenia? Może dlatego, że oprócz faktów jest w niej mnóstwo domysłów. Tajemnica śmierci Tomasza i Macieja pozostała z nimi w Karakorum. Częściowo wyjaśniona wraz z odnalezieniem ciała tego pierwszego (wyprawa poszukiwawcza Jacka Berbeki 2013), w dużej mierze jednak wciąż owiana tajemnicą. Może dlatego, że jest to historia z mistyczną podszewką, której tak jesteśmy ciekawi prowadząc codzienne, praktyczne zracjonalizowane życie. 5 marca 1988 - Berbeka samotnie wchodzi na Rocky Summit, choć przekonany jest o tym, że zdobył Broad Peak, 6 marca - po morderczej walce z wiatrem, ciemnością i chmurami cudem na moment wszystko cichnie, chmury się na kilka chwil rozstępują i widzi światełko Aleksandra Lwowa w namiocie. marca 2013 - Berbeka staje na szczycie Broad Peak wraz z Tomaszem Kowalskim, 6 marca nad ranem widać jeszcze najprawdopodobniej jego światełko na siodełku przełęczy. Potem już wszystko jest w sferze "prawdopodobnie".
Uczestnicy wyprawy: Krzysztof Wielicki (kierownik), zespół szturmowy: Maciej Berbeka, Adam Bielecki, Tomasz Kowalski, Artur Małek.
Książka Kortko i Porębskiego opowiada o wielu aspektach życia Berbeki - życiu ratownika, alpinisty, himalaisty, męża, ojca, przewodnika, przyjaciela. W wielu miejscach przeskakuje zdarzenia w sposób niejasny. Niektóre historie, rozmowy są wtrącane w kontekst innych dość zaskakująco, jakby nagle się komuś przypomniały. Niektóre nie są rozwijane na tyle, aby tworzyły spójną całość z resztą opowieści. Inne są wręcz kopią z "Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak" Beaty Sabały-Zielińskiej. Jest kilka błędów, które oczywiście dla osoby po raz pierwszy stykającej się z postacią Berbeki nie mają znaczenia. tytuł książki Sabały pojawia się raz jako "Jak wysoko sięga miłość?", w innym zaś miejscu jako "Jak daleko sięga miłość?". Sweterek, który miała na sobie Ewa podczas ślubu nie został uszyty przez nią a przez jej matkę. I kilka innych, niuansowych elementów., Nie to jest jednak najważniejsze. Ostatnie fragmenty książki czyta się najlepiej, najpłynniej i w odróżnieniu od reszty układają się w całość. Książka sprawia wrażenie napisanej na szybko, w celach komercyjnych.
Wszystko to sprawia, że najlepszą biografią Macieja Berbeki nadal pozostaje "Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak" Beaty Sabały-Zielińskiej.
"Więcej niż wszystkich alpinistów świata podziwiam ich żony" Wanda Rutkiewicz
Zastanawiam się, jak ważne jest opowiadanie kobiety. Jaką wartość ma wysłuchanie jej opowieści o himalaiście. Zapytanie o jej story. Nie o długość lin, rodzaj kasków, producenta kurtek puchowych, ale o ten rodzaj wspomnień składających się z drobnostek, na które tylko kobiety zwracają uwagę. Z których buduje się człowieka na koniec, gdy już za późno, by uścisnąć mu dłoń. To dzięki tym opowieściom tak naprawdę mężczyźni mogą czuć się nieśmiertelni. Nie na Broad Peak'u.
Beata Sabała-Zielińska, choć nie doczekała się jeszcze swojego miejsca w wikipedii, jest uznaną dziennikarką spod samiuśkich Tater. Współautorką książek o Zakopanem, autorką książki o Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym oraz wydanej w 2020 obowiązkowej pozycji o legendarnej "Piątce". "Jak wysoko sięga miłość" to zapis intymnych rozmów z żoną Macieja Berbeki - Ewą Dyakowską. Z całej dostępnej bibliografii poświęconej temu wybitnemu himalaiście, Sabała najwnikliwiej i najrzetelniej podchodzi do tematu. Każda historia, opowiedziana jej w zaufaniu, ma swoją przestrzeń i czas. Każdy fakt - swój kokon emocji. Bo spieszyć się nie wolno, gdy w grę wchodzi ludzkie życie. Wystarczy wspomnieć, że rozmowy trwały z przerwami od sierpnia 2014 do września 2015 roku. Rok. I to się czuje. Atmosfera dokładności, szacunku do wspomnień Ewy ale i do wyobraźni i emocji czytelnika sprawia, że książkę czyta się w zachwycie.
Maciek w wieku 3 lat.
W życiu Maćka i Ewy wszystko było wyjątkowe. Może dlatego, że najwięcej magii odnajdywali w codzienności. I tę codzienną magię wybitnego himalaisty, magię w cieniu wysokich gór, magię, która działa się, nie gdy stawał na szczycie, a gdy tu, w dolinie, ktoś nie spał i czekał. I w tym niespaniu magii było chyba najwięcej. Cudownie, że Sabała właśnie tego konia zdecydowała się osiodłać. Bywa, że prowadzi nas przez życie tych dwojga niechronologicznie, choć patchworki, z których powstaje tkanina, są bogato zdobione a szczegółowe, co pozwala na płynne przechodzenie z jednego do drugiego bez uczucia niedosytu. Dowcipna, gdzie potrzeba, ale i poważna, gdzie należy. Jak przemytnik bawełny.
Zimowa wyprawa na Broad Peak 2013.
Co Berbeka znalazł w kałuży pewnego razu przed wyprawą na Broad Peak? Jakie emocje towarzyszą Ewie, gdy padają nazwiska Hajzer i Lwow? Jak nazywała się firma przewodnicka Berbeki? Dlaczego żony powinny być spokojne, gdy ich mężowie odwiedzają tybetański klub go-go? Co znaleziono w kieszeni kurtki Berbeki po jego śmierci? Co śni się Ewie? Dlaczego Berbeka nie znosił Kilimandżaro? To pytania, na które znajdujemy odpowiedź w książce Sabały. Cudownie, że możemy spojrzeć na wybitnego himalaistę od tej właśnie strony. Dzięki autorce pozostaje w nas trwały, ciepły obraz człowieka, któremu los, a może, jak wierzą Berbekowie, Ktoś więcej, podarował 25 lat szczęśliwego, choć momentami trudnego życia. 25 lat, które oddał przede wszystkim rodzinie, przyjaciołom i pasji.
Ewa z synami pod Broad Peak. Od lewej: Krzysztof, Franek, Jasiek, Ewa i Staś.